Biz idea validation
Bo widziałem zbyt wielu ludzi, którzy „szukali pomysłu” przez lata, a wystarczyło zacząć od mikrostartu. Od przetestowania siebie, rynku, swoich kompetencji. Zamiast wymyślać – możesz posłuchać. Zamiast szukać „inspiracji” – możesz zapytać ludzi, czego im brakuje. Twój pomysł nie musi być genialny. Musi być sprawdzalny. I jak w silniku atomowym jedno rozpadające się jądro da Ci dwa neutrony, które uderzą w kolejne dwa atomy, a potem cztery, a potem osiem… Łapiesz to? Twoje DZIAŁANIE napędzi Twój biznes jak silnik atomowy.
Co możesz zrobić, jeśli nie masz pomysłu:
- Porozmawiaj z ludźmi, którzy Ci płacą dziś (szef, klienci, partnerzy) – co dla nich jest problemem?
- Sprawdź, co ludzie robią źle i chętnie by oddelegowali.
- Przypomnij sobie, za co Ci kiedyś dziękowano – nie tylko w pracy.
- Zrób listę tematów, które Cię wkurzają – tam często kryją się szanse.
- Zacznij testować – landing page, konsultacje, rozmowy.
- Sprawdź, czy to coś, co wymyślasz, ma zainteresowanych klientów, zanim zbudujesz biznes.
Zamiast czekać, aż pomysł do Ciebie przyjdzie, Ty idź do niego. Tak będzie szybciej!
Na dziś zostawiam Ci kilka pytań:
- Co ostatnio rozwiązałeś dla kogoś innego?
- Za co zapłacono Ci poza etatem?
- Czy Twój pomysł jest w głowie czy na rynku?
- Gdzie możesz dziś przetestować jedną rzecz, zamiast planować 100?
Freelancing:
- Nie jako pomysł na całe życie, ale jako most.
- Na którym przetestujesz siebie, produkt czy usługę, rynek, swój sposób pracy.
- Spróbujesz różnych klientów. Różnych projektów. Nauczysz się mówić o pieniądzach.
To jak randkowanie z przedsiębiorczością – zanim zdecydujesz się na ślub.
Mikrostart: Nie potrzebujesz firmy, żeby robić biznes. Potrzebujesz jednej oferty. Jednego problemu do rozwiązania. Jednego klienta, który powie: „tak, to ma sens”. Zamiast spisywać 5-letnią strategię rozwoju, możesz dziś:
- Odpalić konsultacje 1:1;
- Nagrać 3-5 stories i sprawdzić, kto odpowie;
- Zrobić landing page i dać przycisk „kup teraz”;
- Wysłać wiadomość do kogoś, kto może potrzebować Twojej pomocy.
To nie jest plan na zawsze. To plan na start.
Nawyki, które nie zjedzą Ci głowy: Na początku nie potrzebujesz miliona narzędzi. Potrzebujesz jednej prostej rzeczy - systemu, który Ci niesie:
- Jeden dzień na pracę strategiczną;
- Jeden dzień na prospecting;
- Jeden dzień na spotkania;
- Jeden dzień na odpoczynek (tak, od początku);
- 2 godziny tygodniowo na retrospekcję;
- 30 minut na podsumowanie i planowanie tygodnia.
To wystarczy, żeby nie zgubić się w biegu.
I najważniejsze: Nie porównuj swojej mapy do czyjejś autostrady. To, że ktoś po 2 miesiącach ma 100 tysięcy przychodu, a Ty jedną konsultację, nie znaczy, że jesteś do tyłu. Może właśnie budujesz coś, co będzie rosło wolniej… ale stabilniej. Na pewno budujesz coś, co będzie Twoje i będzie dawało Ci zarówno pieniądze jak i satysfakcję.
Bo najgorsze, co możesz zrobić, to pomyśleć: „Za wolno mi idzie. To nie działa.” A potem zawrócić, zanim naprawdę ruszysz w podróż swojego życia.
Na dziś zostawiam Ci kilka pytań:
Co możesz zrobić przez najbliższe 3 miesiące, żeby przetestować siebie i rynek?
Jak wyglądałby Twój idealny tydzień - bez etatu, ale z intencją?
Czego możesz się nauczyć o sobie, zanim jeszcze postawisz firmę?
Co możesz zbudować małego, co da Ci choćby jeden płatny klient?
source: Mapa 6–12 miesięcy: jak nie zgubić się w chaosie startu, Maciej Filipkowski, mailing